Duchy w służbie włoskiej mafii

Włoska mafia eksperymentowała ze spirytualizmem? /materiały prasowe

Występy gościnne w Paryżu

Reklama

Po niepowodzeniu w Cambridge, a także krytycznych wnioskach Towarzystwa Badań Psychicznych, zespół Eusapii zaczął działać znacznie rozważniej.

W tamtym czasie gazety (szczególnie włoskie) dalej zachwycały się zdolnościami paranormalnymi wybitnego medium, zaś opinie szanowanych uczonych (jak to zwykle bywa i w naszych czasach) nie były brane pod uwagę. Honoraria Palladino nieustannie rosły, a co za tym idzie – potężniał strumień pieniędzy płynących do kasy neapolitańskiej Camorry.

Reklama

W 1905 roku szanowany paryski Instytut Psychologii stworzył specjalny komitet do badań nad mało znanymi i częściowo niewytłumaczalnymi zjawiskami zachodzącymi w ludzkiej psychice. W jego skład weszło wielu światłych naukowców, w tym również wybitni fizycy i chemicy Piotr oraz Maria Curie (ze statusem obserwatorów).

W toku kolejnych posiedzeń komitetu przeanalizowano wiele zdolności nadprzyrodzonych różnych mediów, magów, uzdrowicieli i magnetyzerów. Wszystkie one w wyniku wszechstronnej analizy zostały uznane za świadome zakłamywanie rzeczywistości, mające znamiona jawnej próby oszustwa.

Do 1907 roku Eusapia odwiedziła wszystkie duże europejskie centra spirytyzmu i stała się prawdziwą celebrytką w świecie badaczy sił pozaziemskich. Mimo to, ogólnie rzecz biorąc, jej sława była w znacznym stopniu wątpliwa.

Po podjęciu decyzji o zakończeniu europejskiego tournée i przeprowadzce do Nowego Świata, kuratorzy medium postanowili zorganizować ostatni występ gościnny w Paryżu. Jednak przeprowadzenie seansu na Polach Elizejskich przy zupełnym zignorowaniu obecnych tam członków komitetu Instytutu Psychologii było niemożliwe.

Po długich namowach Palladino zgodziła się wykonać kilka pokazów przed paryskimi ekspertami. Wcześniej uzgodniła bezprecedensowo twarde warunki swoich występów (jeden z nich obejmował zakaz wstępu dla dziennikarzy oraz późniejszych dyskusji) i imponujące honorarium, które miało zostać uiszczone w formie bezzwrotnej przedpłaty.

Komitet psychologów spełnił wszelkie wymogi i dlatego nie wiemy dzisiaj o wszystkich szczegółach dotyczących tamtych wydarzeń. W krótkim komunikacie podano jedynie suchą informację, że badania Instytutu Psychologii w całości potwierdziły wcześniejsze wnioski brytyjskiego Towarzystwa Badań Psychicznych dotyczące medium, które przyłapano na umyślnym oszustwie.

Uznano także, że seanse sprzyjają szkodliwej praktyce i szkodzą badaniom naukowym. Wtedy zadaniem komitetu wraz z brytyjskim Towarzystwem było odcięcie dopływu honorariów, które w niesłabnącym nadmiarze płynęły do rąk magików.

Tragiczny finał

Paul Langevin, wybitny fizyk i przyjaciel rodziny Curie, z dużym humorem pisał w swoich wspomnieniach, że kiedy zgasły lampy i przy świetle ogarka świecy Eusapia Wspaniała zaczęła powoli unosić się w powietrzu, na scenę nieoczekiwanie wbiegł Piotr Curie.

Długim prętem z zagiętą rękojeścią przecinał powietrze pod „lewitującym medium” i, zahaczywszy o coś, mocno pociągnął do siebie. Rozległ się głośny trzask, a Eusapia runęła na podłogę. Pospadały na nią zamotane w niciach latająca mandolina, unoszący się bęben oraz magiczne tamburyno. Ktoś włączył światło.

Przed wstrząśniętymi ekspertami ukazała się postać próbującej uwolnić się z draperii Włoszki oraz dwóch jej pomocników z zestawem woskowych rąk, nóg, języków i głów... Rozbrzmiał tak głośny śmiech, że w sali pokazowej zaczęło brzęczeć szkło, zaś przechodnie ze zdumieniem oglądali się na budynek poważnej instytucji.

Następnego dnia wczesnym rankiem na paryskim dworcu do odjeżdżającego w stronę Rzymu pociągu wsiadła grupka ludzi. Posępnie spoglądali na dziennikarzy. Pośród podróżnych wyróżniała się kobieta w ciemnej sukni, która histerycznie ponaglała ociągających się tragarzy i bezustannie wyrzucała z siebie wiązanki włoskich wulgaryzmów...

Tymczasem na zemstę Camorry nie trzeba było długo czekać. Pewnego wieczoru, kiedy Piotr Curie wracał ze spotkania naukowego, przy ganku swojego domu w drżącym ogniu latarni gazowej zauważył kałużę oleistej cieczy. Próbując obejść nieoczekiwaną przeszkodę, poślizgnął się i upadł na kostkę brukową jezdni prosto pod koła niespodziewanie przejeżdżającego konnego wozu ciężarowego. Zginął na miejscu...

A po kilku dniach na skraju Paryża policja znalazła rozprzęgniętą, wyładowaną po brzegi kamieniami furmankę z kołami umazanymi krwią wielkiego uczonego, który odkrył tajemnicę radioaktywności...

W nowym świecie

Po powrocie do Neapolu Palladino co tydzień przeprowadzała seansy w luksusowym hotelu Wiktoria. Pomimo echa europejskich skandali, jej występom niezmiennie towarzyszyły informacje o wyprzedanych biletach oraz entuzjastyczne komentarze w gazetach.

Wszystkie pokazy Eusapii śledził amerykański badacz Hereward Carrington. To on aktywnie negocjował warunki amerykańskich występów gościnnych medium oraz przygotowywał grunt, wysyłając obszerne reportaże do „New York Timesa”, „National Enquirer” i „Boston Globe”.

Pisał w nich, że „jedyne, co może potwierdzić współczesna nauka, to fakt, że rzeczywiście istnieje jakaś nieokreślona siła uwalniana w obecności Eusapii". Ostatecznie Carrington został oficjalnym agentem Palladino i zorganizował jej tournée po Stanach Zjednoczonych.

Trzeba zaznaczyć, że później zupełnie poświęcił się spirytualistycznym i mediumicznym badaniom włoskiego medium. Poza należnym procentem dla amerykańskiego impresario otrzymał duże honoraria za dziesiątki książek poświęconych tej tematyce. Zapewnił sobie tym dostatnie życie.

Pierwsze z dzieł Carringtona, które ukazało się jeszcze w 1909 roku, nazywało się nie inaczej, jak Eusapia Palladino i jej fenomen. W 1910 roku Palladino przyjechała do USA. Do tego czasu jej zdolności mediumiczne wyraźnie osłabły.

Poza tym pojawiło się bardzo wiele informacji o perfidnych próbach oszustwa z jej strony. Tak jak wcześniej, ukazywały się również artykuły na zamówienie z entuzjastycznymi opisami jej „prawdziwych materializacji”. Jednak Camorra nie mogła już dłużej sprawować swojej opieki nad medium.

W Ameryce powstawała nowa włoska mafia – Cosa Nostra, w której Neapolitańczycy nie mieli swoich wpływów. Poza tym w Nowym Jorku istniał Klub Demaskatorów, w którego skład wchodzili tak znamienici iluzjoniści, jak Harry Houdini i Howard Thurston.

Ich spektakularne demaskacje były gwoździem do trumny w karierze Eusapii Wspaniałej, która straciła wszystkich protektorów i do końca swoich dni wiodła nędzne życie. Ostatecznie wróciła do wcześniejszego zajęcia, czyli wróżenia i prorokowania.

***Zobacz inne materiały***

Dowiedz się więcej na temat: duchy | włoska mafia | Eusapia Palladino

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje