Aubrey St. Angelo: Wierzę w to, że zbrodnia doskonała nie istnieje

Czy uda się rozwiązać sprawę mordu sprzed 20 lat. Sprawca nie został odnaleziony. Czy dzięki postępowi technicznemu w dziedzinie kryminologii detektywom uda się w końcu pochwycić zabójcę? Dwóch detektywów powraca do sprawy sprzed lat. Co o morderstwach mówi Aubrey St. Angelo?

Czy to prawda, że nie istnieje coś takiego, jak zbrodnia doskonała?

Reklama

Aubrey St. Angelo:  - Głęboko w to wierzę, choć to tylko moja prywatna opinia. Każdy sprawca pozostawia jakieś ślady. Morderca nie znika jak duch. Zawsze robi coś nie tak, co pozwala nam na jego identyfikację, prędzej lub później. W końcu nie działa w próżni. W policji pracuję już 19 lat i widziałem wiele. Uważam jednak, że nie ma przestępcy, którego nie dałoby się złapać, choć próby pochwycenia niektórych ciągną się przez długie lata.

Czy śledztwa przedstawiane w programach detektywistycznych i kryminalnych, przypominają te prowadzone przez prawdziwych policjantów?

- Szczerze mówiąc nie oglądam zbyt wielu tego typu programów, więc trudno jest mi się odnieść. Wiem jednak, że w ich produkcję często bywają zaangażowani prawdziwi detektywi, więc te programy w jakimś stopniu oddają realia. To, co różni "Tajemnice pól śmierci" na Discovery od innych tego typu programów to fakt, że u nas wszystko jest prawdziwe.

- Wraz z moim partnerem prowadzimy prawdziwe śledztwo, poszukujemy prawdziwego mordercy, który dokonał prawdziwej zbrodni. Przez wiele dni na każdym kroku towarzyszyły nam kamery, dzięki czemu widzowie mogą z bliska zobaczyć jak naprawdę wygląda nasza praca, bez żadnych udziwnień czy efektów specjalnych. Z tego co mi wiadomo, nie było jeszcze takiego programu jak nasz.

Co sprawiło, że postanowiłeś zostać detektywem?

- Stało się to poniekąd przypadkiem. Zapisałem się do policji, myśląc, że zostanę zwykłym policjantem patrolującym ulice mojego miasta. Jednak mój agresywny sposób pracy i pozytywne nastawienie do wykonywanych czynności sprawiły, że zaliczyłem po drodze kilka awansów, które pozwoliły mi na osiągnięcie stopnia detektywa.

Jakie umiejętności są potrzebne, aby zostać dobrym detektywem?

- Dobry detektyw powinien być przede wszystkim doświadczony. Z tym człowiek się nie rodzi, doświadczenie nabywa się wyłącznie dzięki żmudnej pracy. Nie wyobrażam sobie, by 20-letni młokos mógł zostać detektywem. Taka osoba nie miała czasu, aby  wykształcić w sobie wszystkie cechy, których potrzebuje osoba na tym stanowisku. Bardzo ważna jest umiejętność obserwacji i silny zmysł analityczny. Zwracania uwagi na drobnostki, które mogą okazać się kluczowe dla całej sprawy.

- Ponadto niezwykle ważne są tzw. "miękkie umiejętności". Mam tu na myśli zmysł empatii, wczuwania się w emocje innych osób oraz zjednywania sobie ludzi. Nie zawsze agresja i siła charakteru jest najważniejsza w tej branży. Z drugiej strony chcąc zostać detektywem trzeba mieć w sobie odrobinę buty, bo w trakcie śledztwa często trafia się na osoby, które z pozoru są twarde, a ty - jako detektyw - nie możesz sobie pozwolić nawet na chwilę słabości. Musisz być twardszym od nich, w końcu niejednokrotnie będziesz przesłuchiwał podejrzanych o morderstwa, dilerów narkotykowych, ogólnie typów spod ciemnej gwiazdy.

Czego, dzięki swojej pracy, nauczyłeś się o naturze człowieka?

- Moja praca otworzyła mi oczy i pokazała, jak wiele złego dzieje się za drzwiami domów. Aż trudno uwierzyć jak wielu sprawców zbrodni to na pozór przykładni obywatele. Praca detektywa uświadomiła mi także, że niestety większość ludzi jest obojętna na to, co dzieje się w ich najbliższym sąsiedztwie. Oni po prostu "nie chcą wiedzieć".

Co możesz powiedzieć na temat wykrywania przestępstw w Luizjanie. W końcu akcja programu "Tajemnice pól śmierci" dzieje się w pobliżu Nowego Orleanu, podobnie jak znakomitej pierwszej serii serialu "Detektyw".

- Cóż, czynnikiem, który na pewno wyróżnia Luizjanę od innych rejonów USA jest nasz specyficzny klimat. Mordercy wykorzystują ten fakt i nawet jeśli dokonują zbrodni w mieście, to ciało ofiary wywożą na bagna, które niestety nie ułatwiają nam pracy.

- Jak zapewne wiesz, znaczna część Luizjany to tereny podmokłe, leżące w delcie rzeki Missisipi. Pozbycie się ciała w takim miejscu nie jest specjalnie trudne. Ponadto, w Luizjanie występują aligatory czy sępy. Te drapieżniki nie mają oporów przed pożarciem martwego ludzkiego ciała. Jak widzisz, nie mamy łatwo.

Czy sądzisz, że mordercy rodzą się mordercami czy może to wina środowiska lub wychowania?

- Myślę, że mordercy w zdecydowanej większości stają się nimi z powodu środowiska lub wychowania. Nie wierzę, że ktoś rodzi się po prostu zły. Dzieci są niewinne, dlatego jestem przekonany, że osoby, które stają się mordercami, miały po prostu pecha. Popełniono straszne błędy w ich wychowaniu lub to ich środowisko wpłynęło na to, kim się stali.

Jak dużo spraw zostaje ponownie otwartych po tak długim czasie i ile z nich zostaje ostatecznie rozwiązanych?

- Tak jak już mówiłem, nie istnieje zbrodnia doskonała. Każde śledztwo ma szansę zostać zakończone. W naszej jednostce policyjnej mamy specjalny wydział, który zajmuje się nierozwiązanymi sprawami sprzed lat. Dzięki dostępowi do nowych technologii detektywi mają szansę raz jeszcze spojrzeć na wszystkie dowody, poszlaki i wreszcie pochwycić sprawcę.

- Trudno mi powiedzieć, jakie są to liczby, bo nie mam takiej wiedzy, jednak jestem przekonany, że wykrywalność sprawców przestępstw sprzed lat znacząco wzrosła w porównaniu do sytuacji sprzed jeszcze kilku, kilkunastu lat.

Możesz powiedzieć nieco więcej na temat nowoczesnych technologii wykorzystywanych w tropieniu morderców?

- To wspaniałe pracować w policji i mieć dostęp do takich niesamowitych narzędzi. Jeszcze 20 lat temu, jeśli ktoś został okradziony lub pobity na ulicy, mógł zgłosić się na posterunek, gdzie taka osoba zostałaby przesłuchana, a następnie wykonano by portret pamięciowy sprawcy.

- Obecnie, jeśli tylko uda się pobrać DNA sprawcy, w ciągu kilku minut komputer wykona portret pamięciowy w 3D, poda wiek sprawcy i dostarczy jeszcze kilku innych wskazówek. To niesamowite. Program o którym mówię nazywa się Parabon Snapshot.

Czy wracając do domu, jesteś w stanie zapomnieć o codziennych śledztwach, jakie prowadzisz w pracy? Czy sprawy nad którymi pracujesz ciągle zaprzątają Ci umysł?

- Staram się po pracy nie myśleć o sprawie, które aktualnie prowadzą i po prostu cieszyć się życiem, jednak nie zawsze jest to możliwe. To zależy od intensywności śledztwa i charakteru sprawy. Czasami budzę się w środku nocy, idę po szklankę wody i potem nie potrafią już zasnąć, bo ciągle myślę o śledztwie. Przed oczami pojawiają mi się poszlaki, dowody, zdjęcia, szczegóły, jakie udało mi się spostrzec na miejscu zbrodni. Taka to praca.

- Myślę, że właśnie tego typu podejście do pracy jest czynnikiem, który odróżnia prawdziwego detektywa lub śledczego od osoby, która po prostu nosi ten tytuł. Prawdziwy detektyw jest zawsze na służbie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje