Eye Lens Underwater Team: Specjaliści od ujęć pod wodą

Eye Lens Underwater Team w swoim naturalnym środowisku... /archiwum prywatne

Dawid Donabidowicz i Karol Kubicki to duet fotografów. Wspólnie tworzą projekt o nazwie Eye Lens Underwater team. Ich pasja przerodziła się w pracę, która daje mnóstwo satysfakcji i wciąż inspiruje. Nie narzekają też na brak pomysłów i... zainteresowanie modelek.

Reklama


Rafał Walerowski, INTERIA.PL: Fotograf? Artysta? Nurek? Jak się przedstawiacie, gdy ktoś pyta, czym się zajmujecie?

- Dawid Donabidowicz: Na pewno fotograf, do miana artysty ciągle dążymy.

Reklama

Jak fachowo nazwać po imieniu dziedzinę fotografii, którą uprawiacie? Powstał już jakiś oficjalny termin?

- Karol Kubicki: Jest to fotografia podwodna głównie modowa, ale staramy się także tworzyć projekty, których jeszcze nikt w Polsce nie robił, np. sesja zespołu muzycznego z całym sprzętem i instrumentami.

Ile osób liczy ekipa Eye Lens Underwater Team? Od dawna działacie?

- D.D : Główny człon tworzymy we dwóch, jednak z powodu tego, że mieszkamy 80 kilometrów od siebie w swoich miastach, mamy też sprawdzone wizażystki, asystentów, ratowników, projektantów oraz modelki. Za wizaż w Kielcach odpowiada najczęściej Teresa Mochocka, w Miechowie natomiast Partycja Wawer. Filmy z backstage'u tworzy dla nas głównie Wojtek Filipek, który już na stałe pomaga nam przy sesjach i mamy nadzieję, że kiedyś również zejdzie pod wodę, aby z nami fotografować. Firma Arstviu wspiera nas na stałe , od strony graficznej i reklamowej. Często pomagają nam przy sesjach. Mamy również sprawdzone modelki, na które zawsze możemy liczyć, czy to przy testowaniu nowego basenu, czy przy dużych projektach. Jedną z nich jest Katarzyna Zielińska, która w pozowaniu pod wodą jest niesamowita. Często też współpracowaliśmy z Mishą Czmaczenko, którą poznaliśmy właśnie na warsztatach w Radomiu. Misha pozowała np. przy projekcie dla Oku Aku (Madmosqito).



- K.K : Mamy to szczęście, że otaczają nas ludzie, którzy wierzą w to, co robimy i zawsze możemy na nich liczyć.

Skąd pomysł na fotografowanie akurat pod wodą? Przecież to wiele utrudnia. Właściwie utrudnia wszystko.

- D.D. : Pomysł na wyjazd na warsztaty fotografii podwodnej był mój. Od dłuższego czasu chciałem spróbować jakiegoś nowego rodzaju fotografii, a najlepiej jakiegoś ekstremalnego. Kiedy pojawiła się informacja o takich warsztatach, wiedziałem, że Karol również będzie zainteresowany. Jeden telefon i byliśmy już umówieni na wyjazd do Radomia. Po pierwszym zejściu pod wodę wiedziałem, że to jest to, co chcę robić. Kilkanaście dni później już organizowaliśmy razem z Karolem swoją pierwszą samodzielną sesję na basenie w Miechowie. Na tej sesji poznaliśmy Aleksandrę Pieczek, dla której była to pierwsza sesja podwodna, jednak czuła się na niej tak dobrze, że spotykaliśmy się jeszcze przy kilku innych projektach.

- K.K. : Dlaczego pod wodą? Właśnie dlatego, że rzeczywistość pod wodą nie jest taka oczywista. Tam wszystko się zmienia, kolory, światło, nawet ruch jest inny niż na powierzchni.

Z jakimi kosztami trzeba się liczyć, aby rozpocząć działanie w tej branży?

K.K.: Wszystko zależy na jakim poziomie chcemy robić zdjęcia. Aparaty wodoodporne to koszt zaczynający się już od kilkuset złotych. Myślę, że 500 zł to takie minimum dla kogoś, kto chce sfotografować np swoje dziecko na basenie. Przy profesjonalnym podejściu do fotografii podwodnej koszty zaczynają się od kilkunastu tysięcy złotych, a z oświetleniem, sprzętem nurkowym nawet od kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Macie konkurencję w Polsce, czy jesteście na naszym terenie pionierami?

- D.D.: W Polce jest kilku bardzo dobrych fotografów podwodnych, jednak na tyle mało, że każdy znajdzie rynek dla siebie. Często sobie pomagamy, czy to w postaci wypożyczenia sprzętu, czy asystowania przy sesji. Nie przypominam sobie sytuacji, aby któryś z fotografów był wrogo nastawiony do drugiego. Jesteśmy raczej dla siebie życzliwi.

Jak z zapotrzebowaniem na wasze usługi? Ustawiają się kolejki, czy musicie zachęcać modelki, żeby schodziły pod wodę?

- K.K. : Na brak chętnych modelek do pozowania nie możemy narzekać, jednak są to głównie dziewczyny, które chcą spróbować i nie mają żadnego doświadczenia. Na każdej sesji staramy się jedną lub dwie przetestować, czy sobie poradzą. Niektóre rezygnują już w połowie sesji, inne pytają kiedy kolejna. Gorzej jest ze zleceniodawcami, gdyż fotografia podwodna jest stosunkowo nowa w naszym kraju i właściciele firm boją się zaryzykować chociażby kampanii reklamowej w niesprawdzonym formacie. Jednak są w Polsce "wariaci" w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu), którzy nam zaufali i chyba się nie zawiedli. Mam na myśli firmy oraz wiele indywidualnych osób którzy współpracowali z nami przy sesjach rodzinnych, ciążowych, ślubnych.

Przed wejściem na plan sprawdzacie dziewczynom karty pływackie? Czy umiejętność pływania niekoniecznie jest wymagana, aby "stanąć" przed obiektywem?

- D.D. : Umiejętność pływania nie jest wymagana przy sesjach niekomercyjnych, często robimy zdjęcia na głębokości 1 m - 1,60 m. W takich warunkach raczej każdy, kto nie boi się wody, powinien sobie poradzić. Do dużych projektów bierzemy tylko sprawdzone osoby, co do których mamy pewność, że nas nie zawiodą i że nic złego im się nie stanie podczas sesji. O bezpieczeństwo na każdej sesji dba przynajmniej jeden ratownik.

Baseny, rzeki, jeziora, morza, oceany - gdzie mieliście okazję już pracować?

- K.K. : Pracujemy głównie na basenach z prostej przyczyny - łatwość aranżacji sceny i powtarzalność warunków, jednak  ta powtarzalność nie jest taka oczywista. Mieliśmy przypadek, gdy na początku sesji woda była krystaliczna, a już po godzinie jej przejrzystość zmalała praktycznie do zera. Na szczęście była to sesja testowa i zdążyliśmy wykonać zdjęcia przed pogorszeniem się warunków. W tym roku Karol miał możliwość wykonania sesji w morzu podczas pobytu w Grecji. Zdjęcia z tej sesji już niebawem pojawią się na naszej stronie i fanpage'u. Rzeki i jeziora w Polsce niestety nie nadają się na sesje zdjęciowe ze względu na zanieczyszczenia i brak przejrzystości. No może krakowski Zakrzówek spełniałby wymagania, pewnie kiedyś i tam spróbujemy.

Które akweny są najbardziej wymagające? Mieliście jakieś niespodziewane, nieprzewidziane sytuacje podczas sesji zdjęciowych?

- K. K. : Staramy się bardzo dobrze przygotowywać do każdej sesji, aby nic niespodziewanego nas nie zaskoczyło. Najczęstszym problemem jest słaba sieć elektryczna, która nie wytrzymuje obciążenia naszym oświetleniem, ale i z tym udaje nam się poradzić.

A skąd biorą się w ogóle pomysły na aranżacje sesji? Improwizujecie, czy skrupulatnie wszystko wcześniej przygotowujecie?

- D. D : Na to pytanie odpowiedź nie jest prosta. Najbardziej zgodna z prawdą byłaby odpowiedz "i tak i tak". Większość sesji jest precyzyjnie zaplanowana, poszukiwania odpowiednich modelek, produkcja rekwizytów trwają dość długo. Najdłużej planowaliśmy sesje bajkową w strojach Adrianny Ostrowskiej (ok 1,5 miesiąca). Jednak zdarzają nam się sesje w stylu rano pomysł w nocy wykonanie i takie sesje dają najwięcej adrenaliny i satysfakcji. Mieliśmy przypadek, gdy modelka dowiedziała się, że pozuje pod wodą dopiero gdy pojawiła się na basenie. Była to niespodziankowa sesja urodzinowa zorganizowana przez jej partnera. Obawialiśmy się, czy da sobie radę, czy po pierwszym zejściu pod wodę nie zrezygnuje. Sesję planowaliśmy na ok 1,5h, a skończyła się po 4 godzinach, modelka była zachwycona, a i nam udało się stworzyć niesamowite ujęcia.

Z tego co wiem, macie już na koncie dość prestiżowe wyróżnienie. Wasze zdjęcie ukazało się na okładce jednego z magazynów...

- K. K. : Dokładnie tak, miesięcznik Foto Kurier napisał o nas obszerny artykuł i nasze zdjęcie znalazło się na jego okładce. O artykule wiedzieliśmy wcześniej, ale informacja o okładce dotarła do nas w ostatniej chwili. Nie mogliśmy uwierzyć, że spotkało nas takie wyróżnienie, jesteśmy z tego bardzo dumni i dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do rozwoju naszej działalności.

Jak rysują się plany na sezon jesienno-zimowy? Schodzicie pod pokrywę lodu, uciekacie w cieplejsze rejony, czy wstrzymujecie działania do wiosny?

- D.D :
W okresie jesienno-zimowym również działamy jednak z mniejszą częstotliwością. Nadal fotografujemy na basenach w Miechowie, Morawicy, czy Kielcach. Ten czas staramy się wykorzystać na znalezienie nowych basenów, modelek, projektantów, na stworzenie rekwizytów do zaplanowanych sesji oraz zrobienie projektów, które powstały w naszych głowach, a nie są stricte komercyjne. Staramy się nie mieć przestojów w pracy artystycznej.

Gdyby tak puścić wodze fantazji - to którą modelkę chcielibyście kiedyś sfotografować? I dlaczego akurat ją?

- D.D. : Jeśli chodzi o modelkę, to nie ma konkretnej. Bardziej fantazjujemy o projektach, które są dość trudne w wykonaniu. Dla mnie np. taką sesją o której marzę, jest sesja modelki z żywym zwierzęciem (np. nurkującym psem lub wężem).

- K.K. : Ja z kolei marzę o sesji na otwartym morzu na większych głębokościach, tak by można pokazać ogrom morskiej toni. Skały, naturalne środowisko, a w tym wszystkim modelki i modele.

A tak realnie - gdzie widzicie się za kilka lat? Czy jest szansa na to, aby ta pasja stała się zajęciem na pełen etat i spełnieniem marzeń?

- D.D. : Za kilka-kilkanaście lat jest szansa, aby fotografia podwodna w Polsce stała się zajęciem opłacalnym. Potrzebna do tego jest praca nad budowaniem wizerunku fotografii podwodnej, że nie jest to coś abstrakcyjnego i przerażającego, ale kolejna artystyczna kreacja. Już pierwsza sesja pod wodą była dla mnie spełnieniem marzeń, a każda kolejna powodowała, że te marzenia powiększały się o kolejne pomysły na realizację.

Więcej prac można obejrzeć na stronie www.eyelensunderwater.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje