Cadillac DeVille - luksusowy przemytnik

Przez jedną z najbardziej szczelnych granic w historii ludzie byli przemycani pod deską rozdzielczą amerykańskiego krążownika szos, o którym można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że nie rzucał się w oczy. Efektowny Cadillac DeVille Coupe z 1957 roku w latach 1964-67 przetransportował z NRD do RFN prawie 200 osób!

Zanim przejdę do szczegółów tej fascynującej "szmuglerki" - przypomnę kilka faktów z historii. Granica pomiędzy Republiką Federalną Niemiec (RFN) a Niemiecka Republiką Demokratyczną (NRD) formalnie powstała 1 lipca 1945, wytyczona została pomiędzy zachodnimi strefami okupacyjnymi a radziecką strefą okupacyjną Niemiec.

Reklama

Po stronie wschodniej była to jedna z najsilniej strzeżonych granic, stanowiącą część tzw. żelaznej kurtyny, a strzegło jej około 40 tysięcy żołnierzy. Obostrzenia graniczne stosowano już kilka kilometrów w głębi terytorium NRD.

Granica została częściowo otwarta dopiero po upadku muru berlińskiego (9 listopada 1989), a całkowicie zniesiona po zjednoczeniu Niemiec 3 października 1990 roku. Istnienie granicy niemiecko-niemieckiej przyczyniło się do śmierci kilkuset osób. Według badań niemieckiego wymiaru sprawiedliwości podczas próby przekroczenia granicy zginęło co najmniej 270 osób, inne źródła podają liczbę nawet ponad 400 ofiar.

Cadillakiem przez granicę


Jeśli masz coś do ukrycia to zwracaj na siebie uwagę - w myśl tej zasady grupa ludzi z zachodnich Niemiec postanowiła pomagać w ucieczce obywatelom NRD. Do tego celu wykorzystywali Cadillaka DeVille Coupe z 1957 roku. Warto nadmienić, że wówczas każde luksusowe auto wzbudzało sensację, nie mówiąc już o amerykańskiej limuzynie z gigantycznymi skrzydłami z tyłu.

W latach 60. ludzi przemycano przeważnie w samochodach wewnątrz siedzeń, czy też podwójnym dnem pomiędzy bagażnikiem a tylną osią. W opisywanym przypadku jednak dokonano krok na przód. Prawie sześciometrowy samochód został przebudowany w warsztacie w Bawarii. Prace zajęły więcej niż pół roku, gdyż miejsce na "nadbagaż" stworzono za kierownicą.

Zmniejszając oryginalne podzespoły udało się uzyskać skrzynię o wymiarach: 140 cm długości, 45 cm szerokości i 30 cm wysokości . Dolna część nogi osoby przemycanej musiała znaleźć się w przestrzeni w prawym obszarze błotnika przed nadkolem. Do tej skrytki mieściła się osoba o wzroście nie większym niż 185 cm. Kokpit natomiast był odpinany pneumatycznie - po przyłożeniu metalowego przedmiotu do zapalniczki.

Doskonała organizacja


Od końca 1964 do listopada 1967 w tym specjalnym Cadillacu przemycono około 200 osób na Zachód. Strażnikom nie przyszło do głowy, żeby szukać ludzi pod deską rozdzielczą. Co więcej pomysł z ze schowkiem z przodu miał jeszcze jedną istotną zaletę - zapach paliwa pochodzący z przyległego silnika skutecznie uniemożliwiał wytropienie zapachu człowieka przez psy wykorzystywane przez straż graniczną.

Aby nie wzbudzać podejrzeń częstymi przeprawami przez granicę tak charakterystycznym autem - z czasem Cadillac był przemalowywany, zmieniano mu atrapę np. ze znaczkami innych marek oraz oczywiście tablice rejestracyjne. Dzięki temu jeden pojazd mógł służyć tak długo.

Trochę danych


Ten elegancki i niezwykle przestronne dwudrzwiowy sedan z ekstrawaganckim płetwami z tyłu miał sześciolitrowy silnik V8 o mocy 300 KM. Cadillac ważył około dwóch ton i spalał 20 litrów benzyny na 100 km.  

Szczegóły tych brawurowych akcji "transportowych" oraz szczegóły przebudowy samochodu można przeczytać w książce "Wege durch die Mauer" ("Drogi przez mur") autorstwa Burkharta Veigela, który z NRD wywiózł około 650 osób, między innymi opisywanym Cadillakiem (Veigel był również pomysłodawcą tego przedsięwzięcia).

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje