Czarownice z Salem: Opętane przez diabła?

Duchowni z Salem byli przekonani, iż dziewczęta zostały opętane na skutek satanistycznych rytuałów Indian, i dostrzegali w tych zdarzeniach znak, że Salem zostało opanowane przez diabła (kadr z serialu "Salem") /materiały prasowe

W 1692 roku w amerykańskim miasteczku Salem miał miejsce brutalny pogrom, którego ofiarą padło dwadzieścia osób. Oskarżono je o kontakty z szatanem, a następnie powieszono. Jak doszło do tej tragedii?

Reklama

Akurat zaczynało świtać, kiedy tłum z pochodniami dotarł do klifu. Świadomie wybrano tak wyeksponowane miejsce, by każdy z mieszkańców mógł dokładnie zobaczyć, co tu się zaraz wydarzy: zostanie wykonany wyrok, który dla wszystkich w Salem ma posłużyć za ostrzeżenie. Skrępowana Bridget Bishop wspięła się trwożliwie na drabinę.

Kiedy zakładano jej pętlę na szyję, po raz ostatni zapewniła błagalnym głosem o swojej niewinności - ale to, paradoksalnie, dla sędziów i  katów było tylko dowodem winy. Jej nogi zatrzepotały bezradnie w powietrzu, gdy bez ostrzeżenia usunięto spod nich drabinę. Po trzech minutach, które wydawały się wiecznością, bolesna walka o życie 60-letniej Bridget dobiegła końca - ale procesy czarownic z Salem dopiero się rozpoczynały.

Reklama

Na zawsze zmieniły one niewielką osadę na północnym wschodzie Ameryki, a w historii zapisały się jako wielki błąd sądownictwa.

Jak rodzi się nienawiść tłumu?

Od niepamiętnych czasów na całym świecie dochodziło do pogromów, linczów czy polowań na czarownice, lecz chyba żaden inny przypadek nie został tak dobrze zbadany, jak tragiczne wydarzenia w Salem. Prawdopodobnie dlatego, że wręcz modelowo pokazują, jak pozornie sprawnie działająca i zgodnie żyjąca wspólnota może się nagle zamienić w  żądny krwi motłoch. I jak szybko zacni obywatele stają się bezlitosnymi mordercami.

Sądowi psychologowie studiowali źródła historyczne przez dziesiątki lat. Odkryli przy tym, że często wystarcza tylko jeden element, który niczym detonator doprowadza do wybuchu od dawna tlący się konflikt. W przypadku Salem tym bodźcem wyzwalającym była fatalna mieszanka paranoidalnego strachu i fanatyzmu religijnego. Razem oba te czynniki rozwinęły własną dynamikę, która w bardzo krótkim czasie zradykalizowała wszystko: myślenie, słowa, czyny, a ostatecznie nawet samą historię...

Czy zatrucie zbożem może wywołać masową histerię?

Wszystko zaczęło się w styczniu 1692 roku: jedenastoletnia Abigail Williams zaczęła się nagle dziwnie zachowywać. Wypowiadała niezrozumiałe słowa. Zwijała się na podłodze, jakby dostała nagłych boleści, albo chowała się za meblami. Wkrótce "zaraziła" tym niepokojącym postępowaniem kuzynkę, Betty Parris, oraz inne dziewczęta w Salem i  sprowokowała swojego wuja, Samuela Parrisa, aby wkroczył do akcji.

Był on bowiem pastorem w miejscowej ortodoksyjnie purytańskiej parafii, a na dodatek poświęcił się walce z szatanem i jego pomocnicami, czarownicami. Szybko się domyślił powodu zachowania dziewcząt, a lekarska diagnoza tylko potwierdziła jego przypuszczenia: Abigail i  Betty zostały opętane przez diabła.

Pastor był przekonany, że muszą istnieć jacyś współsprawcy, przypuszczalnie Indianie lub czarownice, którzy rzucili urok na dziewczynki. Tak długo zadręczał je pytaniami, aż wreszcie oskarżyły trzy kobiety, które odstawały od niewielkiej wiejskiej wspólnoty: znaną w okolicy żebraczkę, obłożnie chorą kobietę oraz indiańską (według innych źródeł czarnoskórą) niewolnicę Parrisów, Titubę. Niedługo po tym wszystkie trzy zostały ujęte.

Był to początek bezprecedensowej fali aresztowań, która rozniosła się po okolicy niczym pożar i sięgnęła wielu innych osad Nowej Anglii. W 25 miastach i wsiach o czary zostało oskarżonych ponad 200 osób. Najmłodsza z nich miała cztery, a najstarsza - prawie 80 lat. Do dziś nie wyjaśniono ostatecznie, co wywołało tę masową histerię.

Najpopularniejszym wyjaśnieniem jest to, że halucynacje dziewcząt spowodowało zboże zatrute sporyszem. Sęk w tym, że mogłoby to tłumaczyć co najwyżej zachowanie dziewczynek, ale nie to, że cała wieś ochoczo uczestniczyła w późniejszym polowaniu na czarownice. Dlatego wielu historyków uważa, że do pogromów doprowadziło wiele czynników.

Oprócz przesądów i  paranoi mieszkańców, wywołanej zagrożeniem ze strony Indian, wybuchowy nastrój był podżegany również przez waśnie rodzinne, spory o ziemię oraz epidemię ospy - i w 1692 roku znalazł swoje ujście. Ponadto doszedł do tego kolejny ważny czynnik: wyrachowanie.

Polowanie na czarownice dawało idealną okazję do pozbycia się niewygodnych wierzycieli lub osób, z którymi weszło się w prawne spory:

- Nareszcie można było otwarcie dać wyraz długo tłumionej nienawiści wobec sąsiadów, a żądzę zysków, która dotąd ograniczała się do kłótni o granice czy dokumenty, przenieść na pole moralności - twierdził pisarz Arthur Miller, który wydarzenia z końca XVII wieku uczynił tematem słynnego dramatu Czarownice z Salem.

Czy oskarżyciele chcieli osiągnąć z góry założony efekt przesłuchań?

Także purytańscy sędziowie przyczynili się do tego, aby skierować wypowiedzi świadków w odpowiednim kierunku. Wywierali na nich presję.

- Już wtedy znano metody manipulacji pamięcią - twierdzi psycholog Elizabeth Loftus. Wystarczy spojrzeć na listę oskarżonych, aby się zorientować, że to w większości ludzie będący solą w oku Parrisa i spółki, ponieważ sympatyzowali z Indianami bądź naruszali zasady purytańskiej wiary. Również późniejsze procesy były prowadzone zgodnie z  wytycznymi sędziów.

- Przyznanie się do winy uzyskiwano na skutek stosowania tortur, a w dowody wierzyli wyłącznie oskarżyciele. Wystarczało to jednak do wydania wyroku skazującego - mówi historyk Richard Trask. Sąd specjalny nałożył w sumie 19 wyroków śmierci (o tym, jak  nimi szafowano, świadczyć może przypadek Rebekki Nurse, której uniewinnienie odwołano na skutek protestów mieszkańców). Osiemdziesięciojednoletniego Gilesa Coreya tak długo przygniatano ciężkimi kamieniami, aby wymusić na nim zeznania, aż zmarł.

Przeciągające się polowanie na czarownice mocno odbiło się na gospodarce rejonu: ponieważ większość farmerów siedziała w areszcie, uczestniczyła w procesie bądź uciekła w  panice, pola leżały odłogiem, młyny nie pracowały, a handel praktycznie ustał. Nieoczekiwanie zaczęły mnożyć się krytyczne głosy, a kiedy o czary oskarżono żonę gubernatora Williama Phipsa, ten, po rozmowie z  angielskimi władzami, nakazał przerwać procesy.

Wiosną 1693 roku histeria w miasteczku ustała tak samo nagle, jak wybuchła... Mimo że opisane procesy czarownic zakończyły się ponad 324 lata temu, historycy są przekonani, że wiedza na ich temat jest ciągle ważna. Dotyczy to zwłaszcza zachowania ludzi we wspólnocie.

Wiele czynników, które w Salem doprowadziły do śmierci niewinnych ofiar, jest ponadczasowych. Jeżeli występują dziś w podobnie fatalnej kombinacji, to nawet w rozwiniętej i  wykształconej społeczności rzadko daje się zapobiec tego typu aktom przemocy...

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje